Współczesne budownictwo

Strona główna » Współczesne budownictwo

Kupno domu czy mieszkania to spory wydatek, wiążący się zwykle z koniecznością wzięcia kredytu, który będziemy spłacać przez długie lata. Wiele osób decyduje się na zakup nieruchomości od deweloperów mając podejście: w nowe nie trzeba inwestować, wiadomo jest nowe, a jak się kupi coś z rynku wtórnego, to się wpakujemy w remonty. Problem w tym, że w wielu przypadkach jest to myślenie błędne. 

Przypadek pierwszy: kupujemy mieszkanie z wielkiej płyty. Ok, takie mieszkanie często trzeba wyremontować dostosowując do własnych standardów i gustów. Zaletą jest jednak to, że osiedla z wielkiej płyty są zwykle położone w świetnych lokalizacjach, a przez to, że stoją już tam wiele lat i mają ogromną ilość mieszkańców, są też doskonale skomunikowane. Co ważne, są też "dosuszone", więc w przeciwieństwie do nowych budynków nie będzie problemów z "parowaniem" ścian.

Przypadek drugi: stara kamienica czy też przedwojenne mieszkanie. Co ciekawe, takie budynki mają często powyżej setki lat, a trzymają się lepiej niż wiele nowych budynków. W ich przypadku plusem na pewno będzie dobra lokalizacja i komunikacja. Trzeba jednak na pewno sprawdzić dobrze stan techniczny budynku (zwłaszcza stan dachu i ścian w piwnicach oraz ocieplenie budynku), bo ich remonty mogą być kosztowne. Choć nie muszą. Tak naprawdę zależy to od poprzednich właścicieli. No i kamienice są ostatnio modne...

Przypadek trzeci: nowe mieszkanie od dewelopera. W tym przypadku polecałabym sprawdzenie poprzenich inwestycji, popytanie ludzi, którzy mieszkają na już wybudowanych osielach, poszukanie opinii w necie... Jeśli budowa trwa, przypatrzenie się z jakich jest wykonana materiałów. No i oczywiście wszystkie ustalenia dotyczące zastosowanych materiałów, wykończenia lokalu czy też domu oraz terenu przyległego/osiedla powinny się znaleźć w umowie. Plusem zakupu nowego lokalu jest to, że mamy mieszkanie nowe. A minusem... no cóż. Jeśli porównamy tabele rzeczoznawców majątkowych dotyczące trwałości takiej nieruchomości to często okaże się, że ich żywotność jest przewidziana na mniej lat niż budynków przedwojennych... Jeśli trafimy na dewelopera, który nie ma zaplecza i zatrudnia budowlańców "z łapanki", albo oszczędza na materiałach, na poprawianie po nich możemy wydać więcej kasy niż na remont domu czy lokalu z rynku wtórnego. A to co obserwuję czasem na budowach, koło których przechodzę czy przejeżdżam, raczej zwiastuje, że przyszli właściciele będą mieli poważne problemy. Więc kupujmy z głową.