Szafa

Strona główna » Szafa

Mimo, że jest dopiero połowa zimy, pogoda - dzięki wiosennej temperaturze - wprawia w iście wiosenny nastrój. Przy okazji dodając energii do działania i wprowadzania zmian w życie. Może nie zmian radykalnych, ale jokoś tak zawsze wiosną ma się ochotę na coś nowego :) U mnie objawia się to chęcią do zmiany, a raczej modyfikacji umeblowania w sypialni i do odwiedzenia fryzjera :) Marzy mi się ogromna, pojemna, poręczna, dobrze zaprojektowana szafa do sypialni, w której pomieszczę wszystkie rzeczy poupychane po szafkach, z których znaczna część powinna wisieć, a nie leżeć na półkach czy w szufladach, w których się gniecie. Odbiłoby się to bardzo dobrze na mojej organizacji czasu rano. A to o tyle istotne, że wiecznie go brakuje. Gdyby odpadło prasowanie, byłoby to COŚ (tak, duże COŚ). Przy okazji na najwyższej półce, do której bez taboretu nie można się dostać, można by poupychać rzadko używane rzeczy: czy to pościel na zmianę, czy zapasowe kołdry, czy w lecie - odzież zimową, a w zimie - letnią, czy choćby pudła i kartony, których nie powinno się wyrzucać, a nigdy nie ma gdzie ich postawić. Tak czy inaczej, w toku moich przemyśleń, okazało się, że szafa do sypialni jest mi potrzebna, albo wręcz - niezbędna i już sama nie wiem, jak mogłam sobie do tej pory bez niej poradzić ;) A skoro decyzja zapadła, że trzeba kupić, to teraz stanęłam przed wielkim dylematem - jaką. W sypialni mam niestety ciemne meble, nabyte kiedyś zapewne w trakcie wielkiego zaćmienia umysłu, bo zasadniczo nie gustuję w ciemnych rzeczach. Nie wyglądają źle, ale nie jest to dobry wybór, bo raz, że widać na nich każdy, nawet najmniejszy kurzyk, a dwa, że nie wyobrażam sobie wstawienia tam wielkiej, czarnej szafy. To by mnie zaiste przerosło. Mam więc do wyboru dwie możliwości - albo dokupić jasną szafę, z tego samego kompletu i zrobić meble w pokoju dwukolorowe. Posiedziałam trochę ostatnio wpatrując się w pokój i starając sobie to wyobrazić i moim zdaniem nie wyglądało by to źle, pod warunkiem wstawienia jeszcze jednego jasnego elementu. Z tym też nie powinno być problemu, bo miałam kupić szafeczkę nocną, więc się dobrze skomponuje. Drugim rozwiązaniem jest trzymanie się kolorystyki, ale takie trochę zmodyfikowne, tzn. kupienie szafy w ciemnej obudowie, ale z kolorowym frontem :) Ostatnio wpadła mi w oko szafa z grafiką za szkłem - grafiką indywidualnie wybieraną, którą mogłabym dopasować stylistycznie do obrazów (albo raczej obrazków) wiszących w sypialni. Byłoby to coś innego, nietypowego, w pozytywnym znaczeniu tych słów. Raz, że grafika rozjaśniłaby pokój, a dwa, że takie drzwi są proste do utrzymania w czystości. Jenocześnie nie byłoby kombinowania co pasuje, a co nie, bo taka szafa pasuje do kolorystyki wszystkich innych mebli. A stylistycznie też by mi się zgrała.

Co do fryzjera, to wymyśliłam sobie radykalne skrócenie i pocieniowanie włosów, żeby były takie "roztrzepane" i ich rozjaśnienie, względnie z lekkimi pasemkami czy balejażem... Mam dość ich spinania, związywania, modelowania, etc. Może dobrze by to też zrobiło ich kondycji, bo już się zaczynają nadmiernie rozdwajać i w ogóle jakieś takie sianowate się zrobiły, mimo nakładania za każdym razem odżywki. To też moje odkrycie ostatniego roku, bo wcześniej odżywek nie stosowałam, a teraz nie wyobrażam sobie życia bez nich ;)

"Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty" :) Jak miło :) Bylebyś nie dała się znowu wyprzeć zimie...