Końcówka maja

Strona główna » Końcówka maja

Maj to mój ulubiony miesiąc. Może dlatego, że jest bardziej stabilny pogodowo niż marzec czy kwiecień, w których zdarza się przeplatanka pogodowa z dużą różnicą temperatur. No i te deszcze, śnieg z deszczem, śnieg, a czasem i mróz pojawiające się na początku wiosny... Maj jest pierwszym miesiącem, któremu "ufam". Co prawda i w nim lubi padać, ale zwykle nie zaciąga na długie dni, tylko są to intensywne, ale krótkie opady. Poza tym oczy można nacieszyć świeżą zielenią, nos - zapachami konwalii, bzów i innych kwiatów, które po długiej zimie wprost urzekają, a ciało - ciepłem promieni słonecznych.

Tym bardziej smuci, że maj w tym roku jest jakiś taki "trachnięty". Na początku coś było nie tak z pogodą. Śnieg w maju? Jak się okazało: dlaczego nie? Może należałoby skorygować kalendarz, bo od wielu lat w grudniu jest za ciepło jak na grudzień, a w marcu, kwietniu - i jak się okazuje również w maju - za zimno jak na wiosnę.

Teraz, kiedy pogoda się uspokoiła, mój ulubiony miesiąc próbują mi uprzykrzyć ludzie. Bo zamiast się cieszyć i bawić, jak przystało na wiosenny czas, znowu organizują zamachy. Tym razem w Manchasterze. I ja wiem, że to są jednostki, że nie powinno się na podstawie tych świrów oceniać całych społeczeństw, grup narodowych czy religijnych, ale... Ale zawsze tak było, że to jednostki "pociągały" za sobą innych. Czy to do złego czy dobrego. W tym wypadku - atak na dzieci jest chyba najohydniejszym przejawem terroryzmu. Dowodzi nie tylko braku serca, ale jakichkolwiek zasad.

Dlatego uważam, że państwa powinny powrócić do idei, wypracowanej w końcu "na błędach", po okresie II wojny i odświeżyć oraz wzmocnić pozycję ONZ. Zamiast kłócić się o los emigrantów, pod egidą ONZ (a nie NATO czy Rosji) powinno się zaprowadzić pokój w Syrii i innych państwach zdestabilizowanych przez partykularne interesy poszczególnych krajów. Tak, by emigranci mogli powrócić do swoich domów.